blog.cioswnos.pl

Archiwum dla Czerwiec, 2009

Stracilem w funduszach ponad 50% – co robić (cz.1)

by on cze.29, 2009, under Inwestowanie

autorem artykułu jest Remigiusz Stanislawek

Na jednym z forów obiecałem napisać poradę co robić w sytuacji, gdy ktoś zainwestował i bardzo dużo stracił. Miałem się za to zabrać jutro. Ale myślałem, myślałem – i temat się nieco rozrósł. Dlatego zaczynam już dziś pierwszą część gdzie definiuję problem i zastanawiam się, jak mógł wyglądać ostatni rok dla fikcyjnego pana Marka, który sporo stracił…

Niestety, dla osób które kilkanaście miesięcy zainwestowały w fundusze akcyjne i cały czas czekały na rozwój sytuacji nie jest ona najlepsza.

Kto zawinił?

* Nie można tu winić rynku – tak to już jest, że na rynkach finansowych trzeba się liczyć z ryzykiem.
* To może zrzucić winę na doradców finansowych? Też nie – no, chyba, że obiecali na bieżąco zarządzać portfelem i wspólnie z klientem zbudować strategię inwestowania. lub gdy zapomnieli powiedzieć, że nie można liczyć na ciągłe wzrosty i własne inwestycje należy monitorować.
* Czyli chyba jednak winić możemy w większości przypadków tylko siebie. Niestety…
A czy istnieje najlepszy fundusz? – artykuł tutaj.

Przedstawiłem telefonicznie to co chcę w tym poście napisać kilku znajomym, którzy ponieśli straty – na szczęście mniejsze niż hipotetyczny pan Marek. I z bólem przyznały, że rzeczywiście popełniły błąd, o którym napiszę już w kolejnym poście…

Teraz zdefiniujmy problem:
Zdefiniujmy problem następująco:

Pan Kamil zainwestował w fundusze półtora roku temu 100.000 zł. W tej chwili sprawdzając wyniki notowań okazuje się, że jego portfel jest wart 40.000. Stracił 60%. Do funduszy akcyjnych przekonały go ich wyniki.

Pan Kamil pyta: co mam robić? Sprzedać?

Co można poradzić?

W otoczeniu pana Marka rodzina i znajomi szepczą przykładowo:
- sprzedaj i zapomnij o funduszach inwestycyjnych
- trzymaj, jak powiedziałeś A to powiedz i B, bądź wytrwały,
- dokupuj nowe jednostki, bo jest taniej.

A co ja bym poradził?

Coś zupełnie innego… Ale zanim o tym napiszę przeprowadźmy krótką analizę sytuacji pana Marka.
Uważam, że każda z powyższych propozycji może być dobra – pod warunkiem dodania do nich pewnej otoczki, o której w dalszej części postu.
Natomiast skorzystanie wprost z dowolnej z tych porad nie pomoże panu Markowi w przyszłości. I wcześniej czy później ponownie podejmie błędną decyzję.

W maju 2007, gdy pan Kamil inwestował w fundusze

… już od dłuższego czasu trwała hossa, wyniki funduszy rosły.
Dla jednorocznej inwestycji można było znaleźć fundusze, które osiągnęły roczny wynik powyżej 100%. Nietrudno było zacząć inwestować.
Nie wiem, czy nasz przykładowy pan Kamil zaczął inwestować na własną rękę, odwiedził doradcę czy też doradca odwiedził jego. Nie ma to tutaj znaczenia.
Fakt jest taki – pan Kamil zainwestował swoje pieniądze w fundusze akcyjne.

Dlaczego rozpoczął inwestowanie?

Po prostu – bo fundusze dobrze zarabiały. Gdyby wtedy zapytać jakich zysków oczekuje – odpowiedziałby prawdopodobnie – “Jak najwyższych”.
A jaki jest cel tej inwestycji? “Aby zarobić”.
Jak długo ma trwać inwestycja? … Takiego pytania wtedy też sobie nie zadał.

Zaczęły się niewielkie spadki (10%). Co robi pan Marek?

To zależy czy monitorował swój portfel funduszy.

* Jeżeli nie – to prawdopodobnie nawet tych spadków nie zauważył.
* Jeżeli tak – to pomyślał “Ech, to w końcu tylko 10%, odbije się…”. Szczególnie jeżeli kupując fundusze zapłacił prowizję (przy akcyjnych można było zapłacić nawet 4%).

Spadki trwały nadal (30%). Co robi Pan Marek?

To zależy czy monitorował swój portfel funduszy.

* Jeżeli nie – to nawet tych spadków nie zauważył.
* Jeżeli tak – to zaczął się poważniej zastanawiać. Co dalej? Jak sprzedam, to stracę 30 tys. Ale jak zostawię? Jak nie sprzedałem przy stracie 10% to czekam nadal.

Ale od teraz zaczyna częściej sprawdzać notowania. A te czasem rosną, czasem spadają. I tak strata rośnie. No bo jak przy 30% postanowiłem nic nie robić, to czemu mam coś zrobić przy stracie 35%?
A jak przy 35% nic nie zrobiłem to czemu miałbym zrobić coś przy minus 40%? W końcu przyjmuje postawę bierną. No bo w końcu jak tu wypłacić, a tym samym przyznać się do błędnej decyzji…
A co naprawdę znaczą zmiany notowań – artykuł tutaj.

Miarka się przebrała – spadki już prawie 60%. Co robi Pan Marek?

Nie ma chyba możliwości aby nie wiedział o długo trwających już spadkach na giełdach.
Od granicy 50% straty zaczyna szukać pomysłu na to co zrobić dalej.
Ale kogo by się nie zapytał otrzymuje różne odpowiedzi.

Co robić?

Mam pewną propozycję. Ale zanim ją opiszę – trochę refleksji. O niej w następnym wpisie.


Opiekun Inwestora Pomagamy podejmować skuteczne decyzje na rynku Funduszy Inwestycyjnych

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

2 Comments :, more...

Strach – Nasz najgorszy wróg…

by on cze.17, 2009, under Rozwój osobisty

Strach to naturalny stan naszego organizmu. Pomagał on naszym pierwotnym przodkom przetrwać w niesprzyjającym otoczeniu. Uczucie strachu powoduje, że nasze mięśnie są napięte przygotowane do walki lub ucieczki.

W dzisiejszym świecie, gdy nie za często (gdy mówimy o cywilizowanym świecie) mamy do czynienia z walką fizyczną lub ucieczką przed napastnikiem, strach zaczyna się objawiać się w innych sytuacjach. Boimy się rozmowy kwalifikacyjnej, miękkie nogi dostajemy na samą myśl z naszym przełożonym o podwyżce czy też boimy się zmian. Jakkolwiek oczywiście są to sytuacje, które mogą powodować strach i nie jest to nic złego. Problem pojawia się wtedy, gdy z powodu strachu zaplanowanie działanie odkładamy na ‘święty nigdy’ i w rezultacie nigdy go nie wykonujemy. Taki strach jest najgorszym co może nam się przytrafić w rozwoju osobistym, gdyż to on przejmuje władzę nad nami. Przestajemy sami decydować co robimy a czego nie. Nikt nas nie zmusi do zrobienia danej rzeczy i jeśli stwierdziliśmy, że rozmowę o podwyżce odłożymy na później to jest to jak najbardziej dopuszczalne. Niech jednak będzie to nasza decyzja, a nie decyzja podjęta pod wypływem strachu i zastanawiania się ‘co będzie’.

Każdy z nas się boi. Jednak jeśli chcemy radzić sobie w życiu musimy nad naszym strachem umieć panować a jeszcze lepiej zwalczać go. Nie pozbędziemy się tego uczucia tylko czytając o nim i przyrzekając sobie, że następnym razem nie damy się mu. Zobacz co jest Twoją słabością i jeśli zależy ci na poprawie – działaj. Zaplanuj co zrobisz, aby przezwyciężyć swoją słabość. Moim bolączką są wystąpienia publiczne. Nieliczne okazje jakie miałem możliwość występować nie były najlepsze. Jednak chcę to naprawić dlatego zaplanowałem jak stoponiowo będę z tym walczył. Część kroków już zostałą wykonana i widzę już małe efekty mojej pracy. Dodatkowo, z niecierpliwością czekam na tę pozycję, aby dowiedzieć się więcej jak mogę wlaczyć z moją słabością.

Nie bądź bierny – walcz.


Jeśli chcesz wiedzieć więcej to polecam książkę ‘Działaj skutecznie’ oraz zapisanie się na darmowe szkolenie z zarządzania czasem, celami i zadaniami.

Leave a Comment more...

Opuść swoją strefę komfortu…

by on cze.07, 2009, under Rozwój osobisty

W codziennym życiu nasze działania skupiają się w otoczeniu kilku stref. Jest strefa pracy – do której należą nasi współpracownicy, szefowie oraz klienci. Jest strefa przyjaźni zawierająca naszych bliższych i dalszych znajomych. Jest też nasza strefa domowa – nasz współmałżonek, nasze pociechy. Często strefy te są niezmienne przez bardzo, ale to bardzo długi czas.

Jakkolwiek nie zachęcam do „rozszerzania” strefy rodzinnej to strefy pracy oraz przyjaźni są jak najbardziej warte poszerzenia. Obracanie się w tym samym towarzystwie, naszej strefie komfortu, jest dla nas wygodne, jednak w dłuższej perspektywie nie jest pożądane. Brak nowych doświadczeń, które dostarczane są poprzez wychodzenie poza naszą strefę komfortu ma negatywny wpływ na naszą kreatywność.

Jak możemy poszerzać naszą strefę komfortu?
Jest na bardzo prosty sposób. Rozmowa z ludźmi. Rozmawiajmy, wymieniajmy się poglądami słuchajmy opinii innych na ciekawe i interesujące tematy. Oczywiście największe znaczenie ma tu rozmowa z osobami świeżo co poznanymi, jeszcze lepiej jeśli posiadają one poglądy odmienne od naszych oraz pochodzą z odmiennych kulturowo środowisk.

Po co nam to wszystko?
Aby lepiej stymulować nasz umysł. Aby zmusić go do wychodzenia poza schematy, które wypracował sobie przed lata, podczas których pozostawaliśmy w naszej strefie bezpieczeństwa. Wychodzenie poza nasze utarte schematy natomiast ma kluczowe znaczenie dla naszej kreatywności. Jeśli mamy jakiś skomplikowany problem postawiony przed nami, opinia osoby nowej w temacie może być kluczowe w procesie znajdywania rozwiązania. Osoby takie często podadzą nam świeże i nowatorskie rozwiązanie, gdyż nieznajomość tematu powoduje, iż nie są oni skażeni opinią społeczeństwa. Dobrze pasuje tu cytat:

Kiedy wszyscy twierdzą, że coś jest niemożliwe, musi się zazwyczaj zjawić ktoś, kto o tym nie wie.

Zachęcam więc do poszerzania naszej strefy komfortu. Nie bójmy się rozmawiać na interesujące tematy z osobami, które znamy od niedawna.
Dla wszystkich chcących zmienić swoje życie polecam pozycję – Czas na zmiany.


Jeśli chcesz wiedzieć więcej to polecam książkę ‘Działaj skutecznie’ oraz zapisanie się na darmowe szkolenie z zarządzania czasem, celami i zadaniami.

Leave a Comment :, more...

Naucz się przyjmować zyski

by on cze.01, 2009, under Inwestowanie

Być może wyda Ci się to śmieszne, ale dość dużą trudność sprawia inwestorom zaakceptowanie zysku, który udało się wypracować. Ja sam mam z tym problem. Jeśli wywołuje to uśmiech na Twojej twarzy, to spróbuj grać i zobacz czy tak łatwo będzie Ci sprzedać akcje gdy ich cena podskoczyła o 20%.

Przykład

Kupujesz akcje za 2000 zł. Ich cena po kilkunastu dniach podnosi się o 20% i masz już 2400. Nie sprzedajesz – czekasz. Po kolejnych kilkunastu dniach masz już 2700 – czyli zysk 35%. Nie sprzedajesz – czekasz. Ładnie rosło, no to jeszcze podrośnie. Wartość w kilka dni spada do 2220 co oznacza zysk 11%. Sprzedajesz bo boisz się, że Twój zysk stopnieje do 0.

To jest prawdziwy przykład z mojej listy inwestycyjnych błędów, które popełniłem. Zobaczysz, że też będziesz mieć z tym problem. Nikt nie jest idealny i każdy musi się uczyć. Ja również uczę się inwestycji giełdowych. Nauka tej dziedziny trwa wiele lat.

Przyjmuj zyski

W kilku książkach znalazłem zalecenie aby rozważyć realizację zysku dla niektórych inwestycji jeśli wynosi on 20-25%. Możesz ustanowić taką zasadę i będzie to dobra zasada. Nawet bardzo dobra. Na pewno wielokrotnie zobaczysz jak po sprzedaży przy poziomie 25%, ceny akcji dalej pną się w górę. Nie martw się tym. Ciesz się zyskiem i tym, że postępujesz zgodnie z rozsądnymi zasadami. Nie licz na szczęście. Dzięki tej zasadzie być może nie sprzedasz po najwyższej cenie, ale uchroni Cię ona przed współudziałem w spadku.

Wielu finansistów powie Ci tak: „Złota metoda gry na giełdzie być może istnieje, ale ja jej nie znam. Nigdy nie kupuję po najniższej cenie i zawsze sprzedaję za wcześnie.”. Ty też tak rób.

Nie bądź chciwy

Odczucia podczas gry na giełdzie są bardzo ważne. W moim przykładzie, kierowała mną chciwość. Opanowanie chciwości pozwoli Ci być bogatym. Oczywiście to ostatnie stwierdzenie to dość duże uproszczenie. Nie chcę tutaj deprecjonować chciwości, które to uczucie moim zdaniem jest bardzo przydatne w osiągnięciu wolności finansowej. Uważaj tylko na powody swojego działania. Nie łudź się, że działasz obiektywnie.

Na koniec mądry cytat: „Gracze, którzy zgadzają się wygrać mniej, wygrywają więcej”.


Jeśli chcesz wiedzieć więcej to polecam pakiet książek o GPW oraz zapisanie się na darmowe szkolenie z gry na giełdzie.

Leave a Comment :, , more...

Szukasz czegoś?

Użyj formularza poniżej aby przeszukać stronę:

Nadal nie znalazłesz tego czego szukasz? Napisz komentarz do posta lub skontaktuj się znami, abyśmy mogli tym się zająć!